Wiele osób nie zastanawia się nad tym, że to, czego obecnie doświadczają, będzie kiedyś historią. Może nie historią powszechną, której będą musieli wszyscy się nauczyć, by zdać maturę, ale z pewnością historią naszej najbliższej rodziny. Aby tę przeszłość zachować w pamięci wielu pokoleń, mądrzy ludzie wymyślili coś tak oczywistego jak rodzinna kronika oraz zaszczytną funkcję kronikarza rodzinnego, który spisywał na bieżąco wszystkie ważne wydarzenia. Taka osoba dbała o to, by nikogo z rodziny nie pominąć, cytowała listy, wklejała zdjęcia. To było odpowiedzialne zajęcie przekazywane z pokolenia na pokolenie.

Dzisiaj do prowadzenia takiej kroniki może służyć komputer, aczkolwiek warto kronikę każdego roku wydrukować na papierze i oprawić. Nie wiemy jak długo przetrwają nasze zapisy cyfrowe, natomiast co do formy papierowej wiemy, że przetrwa ona przynajmniej kilkaset lat. A to już coś.
W biblijnej Księdze Ezdrasza czytamy, że zachęcano króla, by sięgnął do dawnych kronik swoich przodków: „Niech poszukają w kronikach twoich przodków, a znajdziesz w nich wiadomość, że to miasto jest miastem buntowniczym, które przynosi królom i prowincjom szkodę, a rozruchy wznieca się w nim od dawien dawna: dlatego zburzone zostało to miasto” (Ezd 4,15).
Po kilkudziesięciu latach dowiemy się z rodzinnej kroniki dlaczego kiedyś podjęliśmy taką a nie inną decyzję, dlaczego z czegoś zrezygnowaliśmy albo dlaczego podjęliśmy jakąś ważną inicjatywę, my lub nasi dziadkowie. Możemy odnaleźć w kronice także to, co ktoś kiedyś powiedział (por. Est 6,1-2) i zauważyć, że dzisiaj te słowa nabierają szczególnego znaczenia. Możemy dowiedzieć się także, kto przed dwudziestu laty był przyjacielem rodziny, a kto wrogiem; co nas integrowało, a co dzieliło. A jeśli rodzinna kronika ma już kilkaset lat i spisywana była nieprzerwanie, staje się świadectwem naszej rodzinnej tożsamości.
Intymne pamiętniki, które niektórzy w pewnym okresie swojego życia prowadzili, nie spełniają tego zadania. Rzadko są skarbnica obiektywnej pamięci całej rodziny. Są zbyt subiektywne i za bardzo skupiają się na wewnętrznych przeżyciach. Z trudem pełnią rolę świadka historii i źródła zbiorowej pamięci.
Zachęcam do kultywowania w rodzinie tej dobrej praktyki spisywania wspólnej kroniki. Same zdjęcia, jeśli je dokładnie opisujemy, również mogą spełniać podobne zadanie zachowania w pamięci osób i wydarzeń. Nie ograniczajmy się jednak tylko do tego, lecz spisujmy dla naszych prawnuków dzieje rodziny, a może i one będą to później kontynuowały dla swoich prawnuków.
Wojciech Żmudziński SJ
Jak założyć i prowadzić kronikę rodzinną? – przeczytaj na blogu Czas Gentelmentów
(Zdjęcie autorstwa Lisa Fotios z Pexels)